Jak ustawą odebrać majątek życia? Pouczający przykład z Indii

Hej. Dziś będzie nietypowo – postanowiłem zrobić post o przerażającym wałku jaki przeprowadzono w zeszłym miesiącu w Indiach. Mianowicie 9 Listopada 2016 Premier Indii ogłosił że natychmiastowo zostaną usunięte z obiegu bankonoty 500 i 1000 rupii(₹). Jest to odpowiednik ~60zł lub wynajęcia pokoju w hotelu lub samochodu na jeden dzień w tym kraju, więc nie są to ogromne kwoty.

Informacja ta została ujawniona nagle bez jakichkolwiek zapowiedzi, konsultacji społecznych, informowania innych banków centralnych czy jak się potem okazało przygotowania ponieważ całemu procesowi towarzyszy niewyobrażalny chaos – gdyż w ciągu 19 dni zasady demonetyzacji zmieniono 105 razy.

Jednak ustanowiono maksymalny limit wpłat bankowych na obywatela wynoszący 4000₹ dziennie który 18.XI ma wynieść już tylko 2000₹ dziennie a cała operacja wymiany ma trwać tylko do 15 grudnia.(link) Dodatkowo każdy wpłacający musi udowodnić legalność posiadanych pieniędzy. Wypłaty z banku również zostały ukrócone limitem 10.000₹ dziennie lub 20.000₹ tygodniowo, a operacje gotówkowe zostały zakazane powyżej kwoty 10.000₹ (link).

Rzekomym powodem przeprowadzenia całej operacji jest „terroryzm”, fałszerstwa, szara strefa i korupcja(link), a same restrykcje mogą być bezterminowo przedłużane. Jednak zupełnie pomijany jest w tym fakt ogromnego sprzeciwu społecznego, ofiar – podczas wymiany stratowanych zostało więcej osób niż przez terroryzm w tym kraju, wzrostu czarnej strefy, wzrostu inflacji, oraz pozbawienia biednych obywateli i tak niewielkich oszczędności – w końcu w Indiach 90% transakcji odbywa się za pomocą gotówki, a 86% z nich za pomocą wymienionych właśnie bankonotów. Mamy więc nowy wariant Cypryjski tylko w znacznie większej skali.

Aby „zachęcić” obywateli do wyrzeknięcia się wyższych nominałów gotówki postanowiono zastosować sprawdzone metody. Wybór jest prosty albo 200% podatek karny od nieujawnionych dochodów jeśli pieniądze nie są z legalnego źródła albo konkwistata wszystkiego i proces karny jeśli pieniądze będą w rękach obywateli w po grudniu 2016. (link).

W międzyczasie wprowadzono 50% podatek jeśli pieniądze są sfałszowane bądź pieniądze z nadwyżkami znalazły się już na kontach bankowych (link), plotki głoszą jednak że jest to efekt chęci przejęcia przez rząd większości wycofanych banknotów, ponieważ do grudnia przejęto ich niecałe 40%, a część z nich ludność zaczeła palić bądź banknoty zaczęły krążyć w drugim obiegu.

Jednak okazało się, że jest to jedynie kolejny krok którego celem jest osiągnięcie społeczeństwa bezgotówkowego w Indiach. Pierwszy stan GOA postanowił że już 31 grudnia zostanie pierwszym w Indiach stanem bez fizycznej gotówki (link), oficjele podjeli tą decyzję pomimo faktu że analfabetyzm sięga tam 12%, stan infrastruktury łączności bywa opłakany, a same karty kredytowe ma jedynie 1/40 populacji (link). Podobny pomysł pojawił się w Bombaju. (link)

Poza tym nagle się okazało że kilka firm z partnerstwa publiczno-prywatnego, banków i startup który pojawił się z nikąd paytm ma już gotowe rozwiązania do transakcji bezgotówkowych w tym terminale i będą je wciskać ludziom od przyszłego roku. (link). Więc widać że o akcji „sprytniejsi” wiedzieli sporo wcześniej i zdążyli się przygotować aby na tym zarobić…. Do gry włączył się również Pakistan będący formalnie w stanie wojny z Indiami który postanowił skrytykować pomysł przez wprowadzenie własnej demonetyzacji, jednak w znacznie mniejszej skali.. (link)

WNIOSKI:
Najbardziej przerażające w tym wszystkim są dwie rzeczy – po pierwsze że wałek na taka skalę w tego typu kraju w ogóle się udał, protesty były co prawda spore ale równie szybko się skończyło po zapowiedzi że rząd wprowadzi jednak nowe bankonoty…

Po drugie widać jasno że likwidację gotówki da się zrobić nawet w zacofanym i biednym kraju z dużym przywiązaniem do gotówki gdzie wydaje się to z pozoru trudne/niewykonalne. To w takim razie czego możemy się spodziewać np. w UE? Gdzie poziom bezgotówkowości i inwigilacji jest naprawdę duży?
Stąd logiczny wniosek należy dywersyfikować i zabezpieczać nasze oszczędności.

Trzecią istotniejszą rzeczą jest to że w mediach ta informacja przeszła praktycznie bez echa, jedynie opisał ją The Guardian. W Polsce można jej na próżno szukać – ot opisało ją kilka blogów finansowych w formie krótkich notek prasowych, ograniczając się do opisania „chaosu” jaki tam zapanował aż jeden blog posunął się do opisania całego przekrętu (link). Reszta rozeszła się bez echa i to pomimo faktu że „internet mówi prawdę” i że nic się tam „nie ukryje”, to jednak o sprawie ni widu, nie słychu. Nie słychać też pojękiwań obrońców „wolności finansowej” i goldbugów. Więc widać że przepchnąć i ukryć można niemal wszystko.

Całą tą sytuację pozostawiam do osądu moim czytelnikom, jeśli macie jakieś ciekawe przemyślenia o tej sytuacji to zapraszam do zostawienia ich w komentarzach. Proszę tylko o nienaganianie na „inwestycje alternatywne” i coiny 🙂 .