Za siedmioma górami, za siedmioma lasami w zamku przy stadionie gladiatorów żyła sobie w złotym zamku księżniczka – BB, zwana czarodziejką i jej sternik – prezes, wraz z całym dworem sprzedawców marzeń. Obok zamczyska była ich przystań, a w niej zacumowany wspaniały okręt do Eldorado (ale o nim później).

Talentów mieli co niemiara, najważniejsze były: zapominanie się, opychanie akcji i sprzedawanie marzeń. Napaleni rycerze spekulacji, którzy łaknęli zysku oraz husarze gamedevu ubrani w skórki ze Steama jednak tego nie widzieli. Chcieli za widzieć w niej cnotliwą damę i szansę na rejs do Eldorado. Tylko czy słusznie?

Gamedev — kraina zyskiem, spekulacją i marzeniami płynąca.

W 2016 w śnieżycy bessy na białym koniu przyjechał Gerald z Cdprojekt, uratowal on poczciwych ciułaczy z GPW przez złym smokiem — gridem. Poczciwi ciułacze przetrwali też głód, bessę i chłód dzięki 11b. Mroczne wieki na GPW się skończyły, a gamedev dawał dalej zarobić i kolejni śmiałkowie pakowali się tłumnie i głośno na pokład parowca m/v spekulacja płynąć do gamedevowego Eldorado. Oprócz nich płynęły na pokładzie szczury i rabusie (w tym kustosze z nicogames oraz spółek na B oraz EV), a poczciwych rycerzy i panien na wydaniu w Eldorado było coraz mniej. Kraina ta zarażała daltonizmem i ciułacze, kupowali nawet najgorsze gówno, w cenie dobrej spółki. Byli pewni, że w końcu Janek Ciułający i Sebastian Spekulacyjny kupi od nich drożej bilet do Eldorado. A jeśli to się nie uda to najwyżej rok się pogriduje, by wyjść na zero. Na marginesie dodam, że Janek Ciułający to wybitny ekspert w dziedzinie nowej technologii. Potwierdza to jego inwestycja w Bitcoina w grudniu 2017, który na jego rachunku nadal jest obecny…..

Oczywiście księżniczka i Sternik obiecali ciułaczom i spekulantom wyjątkowo drogi bilet do Eldorado, na wspaniałym i szybkim parowcu za 400 baniek. Nazwy TITANIC na jego burcie, ciułacze jednak nie jednak widzieć, część z nich nawet celowo zamykała oczy wchodząc na jego pokład…..

Sprawozdania finansowe — czyli o tym, że tylko w nocy było widać, że księżniczka ma zeza, depiluje wąsy i nie ma jedynki, dwójki, trójki, a parowiec ma dziurę w kadłubie?

Księżniczka zapraszająca do parowca dobrze się maskowała. Jednak po kryjomu w nocy zamieniała się w Panią Paszczurową. Aby nie dać się sfotografować pokazywała 430 stron prospektu w zieleni i czerwieni, aby nawet najśmielsi daltoniści płynący do Eldorado, przestali zadawać pytania po przeczytaniu złowrogiego spisu treści. Ale spokojnie złośliwy klan cyników zrobił jej zdjęcia 😉

Pod farbą parowca nie brakuje jednak rdzy, więc zamalowaliśmy to jeszcze raz a w holu postawiliśmy makietę naszego okrętu.

Księżniczce jesienią 2018 wypadły jej zęby, o czym zapomniała powiedzieć…..

A tu jedyny w swoim rodzaju obrazek księżniczki zamalowującej dziurę w Titanicu.

Sam zamek księżniczki też jest ciekawy, bo nikt w nim nie chce mieszkać.

APPU to kilka centów , zaś liczba gierek które zarobiły ponad milion to 3 na 800 wyprodukowanych, oczywiście Sternik oferuje poprawę i produkcję takiej gry co miesiąc. (Szkoda, że nie codziennie)

Księżniczka nie dość że była bezzębna i niepłodna to nie miała też retencji – mówiła o 7dniach, podczas gdy w branży freetoplay nawet w studiu w piwnicy retencja minimum wynosi miesiąc. Nie wspominając już o tym, że od tych wspaniałych zarobków w eldorado jej zamek straszył i zamieniał się w ruine. Jedynie poczciwy Diaemus youngi, żerujący na nieświadomych przybyszach czekających na rejs, żył w tym zamczysku dobrze.

Sternik i jego grupa cyrkowa zrzucająca z trapu akcje.

Sternik miał też swojego wiernego towarzysza-czarnoksiężnika rewidenta z rodu CFO, który potrafił liczby opisać tak, że nikt nie rozumiał, co się za nimi kryje. A jeśli odważył się je odczytać, pojawiała się meduza zamieniająca śmiałka w kamień. Sternik nauczył się też czaru jak wymijająco odpowiadać na pytania. Jak widać trud, pot i kupienie markowego garnituru nie poszły na marne. A pytań ciułaczy o konkrety (innych niż ile zarobią w rejsie Titaniciem do Eldorado) było na czacie ze sternikiem jak na lekarstwo. Zresztą, rejs do Eldorado, nie było celem. Celem, był skok na kasę i rozwiązanie problemu sprzedaży zamczyska i Titanica….

Sternik miał też inny mroczny plan, w lochu pod zamkiem hodował agresywne cerbery, gremliny, szwagrów i masońskie wilki żydowskiego pochodzenia 😀 na ich hodowlę wydał 350k.

Byli oni głodni sukcesu, po latach prześladowań i upokorzeń, zobaczyli hajs i światło szybkiego zarobku. Wyszli z lochów, zaciągnęli muł z Wisły, ubrali garnitury i uzbrojeni w bajki ruszyli na wielkie polowanie na Marcina Leszczyńskiego i jego bliskich kuzynów Jana Ciułającego i Sebastiana Spekulacyjnego (każdy z nich inwestuje równie skutecznie i racjonalnie jak Ciułający w bitka).

Takiego polowania nie było dawno (dokładnie od czasu GetBacku i PNT), ale stawka była wysoka, bo Leszczyński zakopał głęboko w lesie swoje depozyty, a Spekulacyjny miał traumę po BTC i EŚMIE. Co gorsza, Wujek Adam Fundusz-Inwestycyjny, nie był skory dać pieniędzy na bilet do Eldorado w tej cenie. Ale chłopaki z lochu byli świadomi swoich umiejętności, a sama wizja wysokiej premii jeszcze bardziej napędziła ich głód.

Bo kto dziś pamięta złote i srebrne ciężarówki od Briju, Kerdosy, ręce które leczą od Cormaya czy Konrada „Sprzedam ci obligacje” Kąkolewskiego?

A oni ich wyciągnęli z pralki, wypromowali i opchnęli Leszczyńskiemu i Ciułającemu za grube miliony . Wydrukowanie przez nich akcje , warte są dziś mniej niż wózek z makulaturą 😉

Mroczny masoński Plan Grubasa, Marasa i Sternika.

Leszczyński, Spekulacyjny i Ciułający skrywali traumę, która prześladowała ich dzień po dniu od kilku lat i tłumaczyła powody ich finansowych wpadek. Był nią Alojzy Gruby, mityczny bankster inwestycyjny z klanu banków i funduszy, który w dzieciństwie był też sternikiem. Potrafił on po wciśnięciu magicznego guzika, zrobić wodospad na kursie, miał też wciągarkę, potrafiącą wyciągnać w górę nawet najsłabsze kursy śmieciowych spółek, a gdy przyszła potrzeba potrafił nawet zamienić papier w złoto. Bał się go każdy giełdowy leszcz, a sama myśl o nim powodowała u części z nich paraliź i dreszcze. Sternik i Maras, chcący sprzedać prawa do zamku czarodziejki i Titanica, znali go. Cała zamkowa szlachta pojechała więc na tajne spotkanie w Moskwie, omówić swój mroczny, masoński plan!!!

Alojzy siedzący na karnetowym tronie powiedział swoim grubym, despotycznym, niskim głosem, ubierzcie leszcza w papier! Rok pociągniecie, wydacie na marketing, leszcze kupią, a za rok czarodziejka zwolni was z lock-upa….. Nie znosił, sprzeciwu i wiedział, że młodzi Adepci tajemnego stowarzyszenia o nazwie „banan”, nie odważą się mu przeciwstawić. Tak też zrobili i postanowili wydać kolejne 6,2mln zł na ocieplenie wizerunku o nazwie IPO, na samą wieść o tym, zbiegły się wygłodzone w lochu szwagry i cerbery. To była znacznie większa micha żarcia niż mityczne Warszawskie 10k/mc. Dlatego niezwłocznie zaczęli nagonkę, mailing i produkt placement, robiąc spęd dla Janków i Sebastianów przed wejściem na „prom”.

Był w tym jednak jeden problem. Jak przetrwać ten rok, w którym ubranka na zimę przez anomalie pogodowe nie były potrzebne, dziura Titanica się powiększała a gamedev wyskakiwał nawet z lodówki?

Nie martwcie się, rzekł Alojzy. Zainwestujcie w cerbery, gremlinów i szwagrów. Sprawozdania, zapudrujecie one-offem jak w 2017 (screen), otwórzcie w tym celu 99 spółek. Sentyment w branży jest, po debiucie spadnie, z lochów bankiera leszczyński będzie wył, że jest ubrany na zimę w środku lata, ale spokojnie moja wciągarka pociągnie ten kurs powyżej IPO. Rok to nie jest długo, wystarczy ci czasu sterniku do ewakuacji.

O tym jak się skończy ta historia, dowiemy się za 6 kwartałów, jednak kolejka chętnych do wejścia na pokład pęka w szwach…..

Zbieżność osób przypadkowa, zbieżność zdarzeń — zamierzona, cała ta historia jest wymysłem chorej wyobraźni zwanej życiem.